WIELKIE PODZIĘKOWANIE DLA AUTORA KSIĄŻKI

Wdzięczny czytelnik:-)

Potęga podświadomości

Valid XHTML 1.0 Strict

NAUKA JAK ZOSTAĆ BOGATYM

POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI

Joseph Murphy

Rozdział XVI

Podświadomość a harmonijne stosunki z otoczeniem

Dzięki lekturze tej książki nauczyłeś się traktować podświadomość jako rodzaj przyrządu rejestrującego, który wiernie utrwala wszelkie wrażenia. To jeden z głównych powodów, dla których w stosunkach z ludźmi powinniśmy przestrzegać złotej zasady, o której czytamy w Ewangelii według św. Mateusza: "Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie" (Mt 7,12).

Zdanie to stanowi nie tylko praktyczną zasadę postępowania, ale ma także głębsze znaczenie. W związku z podświadomością należy je rozumieć następująco: To, co chcesz, żeby ludzie o tobie myśleli, ty myśl o nich. To, co chcesz, żeby ludzie do ciebie czuli, ty czuj do nich. Tak, jak chcesz, żeby ludzie z tobą postępowali, ty postępuj z nimi.

Może jakiemuś koledze w pracy okazujesz życzliwość, uprzejmość, sympatię - ale ledwo się odwróci, twoja niechęć do niego bierze górę. Unikaj tego za wszelką cenę! Tego rodzaju negatywne myśli najbardziej szkodzą tobie, powodują rodzaj samozatrucia. Gdy w taki sposób wpływasz na swoje myślenie, pozbawiasz się radości życia, entuzjazmu, siły, wewnętrznego rozeznania i zrozumienia dla innych. Takie niszczycielskie myśli i uczucia zapadają ci w podświadomość i ściągają na ciebie wszelkie możliwe kłopoty i cierpienia.

Złoty klucz do ludzkich serc

"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, i wam odmierzą"(Mt 7,1-2).

Ktoś, kto zrozumiał głęboką prawdziwość tych słów i przejął się nimi, znalazł złoty klucz do ludzkich serc. Osądzanie jakiejś osoby albo sytuacji jest bowiem procesem myślowym. To, jak oceniasz otoczenie, wynika z twoich myśli. Cechują się one twórczą dynamiką, która urzeczywistnia w tobie to, co pomyślisz i poczujesz wobec innych. Podobnie wszystko, co zasugerujesz innym, ma też wpływ na ciebie - twój umysł bowiem jest medium twórczym.

Dlatego mowa jest: "Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą ". Kiedy ktoś pozna to prawo podświadomości, będzie starał się przede wszystkim o to, aby nigdy wobec innych ludzi nie pomyśleć, nie zrobić ani nie odczuwać niczego niesprawiedliwego. Jednocześnie słowa te odsłonią przed tobą tajemnicę tego, jak zadowalająco rozwiązywać wiele ludzkich problemów.

"I taką miarą, jaką wy mierzycie, i wam odmierzą"

Dobro, jakie wyświadczysz bliźnim, zostanie ci w równej mierze wynagrodzone; i to samo duchowe prawo stanowi, że niegodziwości mszczą się na swoim sprawcy. Ktoś, kto podstępnie oszukuje bliźnich, popełnia w ostatecznym rachunku oszustwo wobec siebie. Poczucie winy skieruje jego myślenie na negatywne tory, prędzej czy później powodując różne przykrości; podświadomość rejestruje bowiem każdy proces, reagując zgodnie z chwilową motywacją człowieka.

Twoja podświadomość jest ponadosobowa i niezmienna. Działając nie ma względu na osobę, jej wyznanie czy stanowisko. Nie zna ani współczucia, ani zemsty. Twój sposób myślenia, odczuwania i postępowania wobec bliźnich określa przebieg twojego życia.

Nagłówki w gazecie przyprawiły go o chorobę

Zacznij od dzisiaj obserwować siebie i badać swoje reakcje na ludzi, sytuacje i fakty. Jakie wrażenie robią na tobie wiadomości dnia? Nie ma tu znaczenia, czy twoje poglądy są uzasadnione i jedynie słuszne. Jeśli bowiem jakakolwiek wiadomość jest w stanie cię zdenerwować, powinieneś ją odrzucić - choćby dlatego, że wszelkie negatywne uczucia burzą wewnętrzną równowagę.

Pewna pani napisała kiedyś do mnie, że jej mąż regularnie wpada w gniew czytając artykuły pewnego dziennikarza. Dodała, że te ledwo hamowane wybuchy wściekłości przy-prawiły męża o wrzody żołądka, przez co lekarz domowy zalecił mu pilnie terapię psychiczną. Poprosiłem tego pana do siebie, przedstawiłem mu działanie ludzkiego umysłu i otwarłem mu oczy na to, jaką niedojrzałością jest oburzanie się na czyjś artykuł dlatego, że samemu ma się inne poglądy.

Wkrótce zrozumiał, że nie powinien innym odmawiać prawa do wyrażania opinii, choćby nie zgadzały się z jego własnymi; z drugiej strony, że i on ma prawo do przedstawienia swoich poglądów. Mój pacjent musiał się nauczyć, że można mieć całkowicie odmienne zdanie, nie wpadając w agresję. W końcu zaświtała mu równie prosta, co podstawowa prawda, że liczyć się dla niego nie powinny czyjeś słowa albo czyny, lecz wyłącznie własna reakcja na nie.

To zrozumienie przywróciło mojemu pacjentowi zdrowie, i wkrótce jego poranne napady szału należały już do przeszłości. Jego żona opowiadała mi później, że jej mąż przyjmuje artykuły tamtego dziennikarza z rozbawieniem i że śmiać mu się chce na myśl o dawnych, bezsensownych atakach wściekłości. Wkrótce też, gdy mój pacjent dzięki umysłowej przemianie odzyskał wewnętrzną równowagę, znikły jego wrzody żołądka.

"Nie cierpię kobiet, toleruję tylko mężczyzn "

Pewna sekretarka toczyła wojnę z niektórymi koleżankami z pracy, ponieważ wciąż o niej plotkowały i rzekomo rozpowiadały na jej temat kłamstwa. Otwarcie przyznała mi: "Nie cierpię kobiet, toleruję tylko mężczyzn". Odkryłem też, że wobec podległych jej pracownic przybierała butny, władczy i rozdrażniony ton. Zachowanie takie usprawiedliwiała tym, że jej pracownice lubują się jakoby w utrudnianiu jej życia. Z drugiej strony jednak jej sposób bycia łatwo mógł zniechęcić do niej otoczenie. Jeśli i tobie działają na nerwy koleżanki i koledzy w biurze albo w fabryce, to czy nie trzeba tłumaczyć tych napięć przede wszystkim twoją podświadomą niechęcią? Niektóre stworzenia, zwłaszcza psy, wyczuwają ludzi nie lubiących zwierząt i odpowiednio napastliwie na nich reagują. Szósty zmysł, który pozwala przeczuwać tego rodzaju psychiczne wibracje, ma również wielu ludzi.

Sekretarce, która żywiła taką niechęć do przedstawicielek własnej płci, zaleciłem modlitwę naukową. Wyjaśniłem jej również, że poznanie i zastosowanie podstawowych praw życia odmieni wkrótce jej charakter i sposób bycia, co sprawi, że antypatia do kobiet zniknie. Wydawała się bardzo zaskoczona słysząc, że nienawiść zdradza się w słowach, czynach, w charakterze pisma i innych przejawach ludzkiej osobowości. Wymyśliła wtedy ćwiczenie modlitewne, które uprawiała regularnie i sumiennie.

Jej modlitwa brzmiała, jak następuje: "Myślę, mówię i działam z miłością i spokojem. Odtąd jestem życzliwa i bezkonfliktowa wobec wszystkich pracownic, które mnie krytykują i obgadują. Moje myślenie zmierza wyłącznie ku wewnętrznemu i zewnętrznemu zrównoważeniu i zgodzie z ludźmi. Kiedy najdzie mnie pokusa negatywnej reakcji, przywołam się surowo do porządku, zgodnie z zasadą: "Zawsze myśl, mów i postępuj według obecnego w tobie prawa harmonii, zdrowia i spokoju". Na wszystkich drogach kieruje mną twórcza mądrość." Odkąd wyrobiła w sobie nawyk codziennego odmawiania tej modlitwy, dokonała się w jej życiu całkowita przemiana. Skończyły się wszelkie krytyki i tarcia w biurze. Jej dawne "podwładne" stały się dla niej prawdziwymi współpracownicami i przyjaciółkami. Wszystko to zawdzięczała rewelacyjnemu odkryciu, że należy zmieniać nie innych, lecz wyłącznie siebie

Jego wewnętrzny monolog uniemożliwiał awans

Pewnego dnia zjawił się u mnie pewien przedstawiciel handlowy i opowiedział o swoich kłopotach z kierownikiem działu sprzedaży. Mimo że pracował w przedsiębiorstwie dziesięć lat, nigdy jeszcze nie otrzymał awansu ani najmniejszego wyrazu uznania dla swojej pracy. Wykazał mi na podstawie danych o sprzedaży, że sam dokonał więcej transakcji niż kilku innych kolegów razem wziętych. Był przekonany, że kierownik działu ma coś przeciw niemu, że go niesprawiedliwie traktuje, ba, że z zasady odrzuca jego inicjatywy i co najwyżej wykpiwa je na zebraniach.

Wyjaśniłem mu, że główny ciężar winy spoczywa z pewnością na nim samym, a zachowanie kierownika jest jedynie podświadomą reakcją na negatywną postawę pracownika. "Taką miarą, jaką wy mierzycie, i wam odmierzą". W ocenie -czy też według "miary" - mojego gościa kierownik działu sprzedaży był człowiekiem ograniczonym i kłótliwym, co wprawiało podwładnego w rozgoryczenie i niechęć. Już w drodze do pracy nasz handlowiec zwykł prowadzić gwałtowny monolog wewnętrzny, w którym dawał upust zarzutom i oskarżeniom wobec kierownika.

Postawa ta działała jak sprzężenie zwrotne; na jej katastrofalne skutki nie trzeba było długo czekać. Przedstawiciel handlowy nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego wewnętrzny monolog i dochodząca w nim do głosu nienawiść wryły mu się w podświadomość, rodząc nie tylko wrogość wobec zwierzchnika, ale również szereg psychicznych i fizycznych zaburzeń w nim samym.

Handlowiec przyjął nawyk codziennego odmawiania następującej modlitwy: "To ja myślami tworzę sobie świat. Ja jeden decyduję i odpowiadam za to, co myślę o moim zwierzchniku. Nie mogę robić kierownikowi zarzutu z mojego sposobu myślenia. Niniejszym stwierdzam, że żaden człowiek, żadne miejsce, żadna rzecz i żadna sytuacja nie ma prawa ani możliwości mnie urazić. Życzę mojemu przełożonemu zdrowia, pomyślności, spokoju i powodzenia. Ze szczerego serca życzę mu wszystkiego dobrego i wiem, że każdym jego krokiem kieruje Bóg."

Poradziłem mu, żeby wyobraził sobie swój umysł jako ogród, gdzie każde ziarno wydaje odpowiedni owoc, i zaleciłem, żeby przed snem wyobrażał sobie jak gdyby film, w którym kierownik działu serdecznie gratuluje mu znakomitych osiągnięć, zaangażowania w pracy i świetnej współpracy z klientami. Handlowiec wczuł się mocno w tę scenę; zdawało mu się, że czuje uścisk dłoni, słyszy głos rozmówcy i widzi jego uśmiech. Co wieczór wyświetlał w umyśle ten film, wiedział bowiem, że podświadomość utrwali to zdarzenie niczym klisza fotograficzna.

Dzięki rozgrywającemu się w podświadomości procesowi, który można by nazwać psychiczno-umysłową osmozą, nastąpił oczekiwany skutek, a wyobrażenie stało się rzeczywistością. Oto pewnego dnia kierownik działu sprzedaży wezwał go do siebie do San Francisco. Wyraził mu uznanie, awansując go jednocześnie na kierownika działu i znacznie podwyższając mu pensję. Zmiana wewnętrznej postawy wobec szefa zmieniła również nastawienie tego ostatniego.

Droga do dojrzałości emocjonalnej

Cudze słowa albo działania nie są władne urazić cię ani zdenerwować - chyba że im tę władzę przyznasz. Za każdą negatywną reakcję odpowiadasz bowiem jedynie ty i twój sposób myślenia. Ktoś, kto się złości, musi przejść następujące stadia myślenia: zastanawiamy się nad tym, co usłyszeliśmy. Widzimy powód do złości i sami wpadamy we wściekłość. Wściekłość pcha nas do działania i postanawiamy odpłacić przeciwnikowi. Wszystkie te procesy jednak - początkowa myśl, pobudzenie emocji, reakcja na to i decyzja kontrataku - biorą początek wyłącznie w twoim umyśle.

Człowiek dojrzały emocjonalnie nigdy nie reaguje negatywnie na krytykę czy agresję ze strony bliźnich. Jeśli ktoś bowiem daje się ponieść i odpłaca tą samą monetą, zniża się automatycznie do psychiczno-umysłowego poziomu swojego podrzędnego przeciwnika. Nigdy nie trać z oczu własnego celu życiowego. Nie pozwól, żeby ktokolwiek, jakakolwiek sytuacja odebrała ci wewnętrzny spokój, równowagę ducha i zdrowie.

Znaczenie miłości dla harmonijnych stosunków międzyludzkich

Słynny austriacki twórca psychoanalizy Sigmund Freud powiedział, że osobowość człowieka marnieje i obumiera bez miłości. W miłości potrzebna jest wyrozumiałość, otwartość i szacunek dla boskiego pierwiastka, który tkwi w każdym człowieku. Im bardziej promieniejemy miłością i dobrą wolą, tym bardziej spływa ona na nas ze wszystkich stron.

Ktoś, kto rani poczucie wartości drugiego człowieka, nie zyska w nim nigdy przyjaciela. Nie zapominaj, że każdy człowiek pragnie, aby go kochano i szanowano. Pamiętaj, że twój rozmówca tak samo jak ty jest świadom własnej wartości i godności. Ktoś, kto patrzy na bliźnich pod tym kątem, w nagrodę zazna miłości i dobrej woli.

Nienawidził publiczności

Pewien aktor opowiadał mi kiedyś, że na jego pierwszym przedstawieniu publiczność go wygwizdała. Dodał, że sztuka była słaba, a i on nie zabłysnął. Przyznał mi się otwarcie, że na wiele miesięcy znienawidził publiczność - wydała mu się zbieraniną głupców, ignorantów i mędrków. Pełen odrazy porzucił działalność aktorską i przez rok pracował jako sprzedawca w drogerii.

Pewnego dnia przyjaciel zaproponował mu pójście do hali miejskiej w Nowym Jorku na wykład: "Jak się pogodzić z samym sobą". To, co tam usłyszał, nadało jego życiu nowy kierunek. Powrócił na scenę i zaczął szczerze modlić się za siebie i za widzów. Co wieczór przed występem myślał o publiczności z miłością i dobrą wolą. Jego aura działała na widzów, dzięki czemu potrafił ich urzec. Dziś jest wielkim aktorem, który lubi i szanuje ludzi. Jego pozytywna postawa udzieliła się innym ludziom i ją odwzajemniają.

Jak traktować trudnych ludzi

Na świecie jest, niestety, wielu trudnych ludzi. Nieużytość, nieżyczliwość, a nawet kłótliwość i zgorzknienie wobec ludzi i świata to tylko oznaki chorej duszy. Tego rodzaju szkody psychiczne wywodzą się częstokroć z dzieciństwa, bywają też wrodzone albo dziedziczne. Nikt rozsądny nie robiłby komuś zarzutu z tego, że cierpi na gruźlicę. Równie niestosowne jest potępianie człowieka umysłowo albo psychicznie chorego. Nikt nie żywi pogardy ani nienawiści do kaleki - a ludzi psychicznie kalekich jest wielu. Trzeba im okazywać współczucie i zrozumienie. Rozumieć wszystko to wszystko wybaczać.

Nieszczęścia chodzą parami

Człowiek owładnięty nienawiścią, zazdrością albo innymi negatywnymi uczuciami jest chory na umyśle i duszy. Harmonia wszechświata budzi w nim sprzeciw. To właśnie ludzie spokojni, szczęśliwi i pogodni budzą w nim dezaprobatę. Zazwyczaj krytykuje on i oczernia właśnie tych, którym coś zawdzięcza. Dlaczego - powiada taki nieszczęśnik - inni mają być szczęśliwi, skoro ja mam się źle? Najchętniej wszystkich upodobniłby do siebie. Nieszczęścia chodzą parami. Kiedy to weźmiesz pod uwagę, łatwo ci będzie uniknąć takiej postawy i zachować spokój w razie, gdyby spotkał cię tego rodzaju atak.

Zdolność wczuwania się i jej znaczenie w stosunkach międzyludzkich

Odwiedziła mnie niedawno młoda kobieta, która przyznała się, że kiedyś wręcz znienawidziła swoją koleżankę. "Nie tylko dlatego, że była ładniejsza, bogatsza i szczęśliwsza-ale na domiar złego została żoną szefa. Jednak pewnego dnia - ciągnęła - jej rywalkę odwiedziła w biurze córeczka z pierwszego małżeństwa. Dziecko było kalekie. Dziewczynka objęła matkę za szyję i powiedziała: "Mamusiu, mamusiu, ja kocham nowego tatusia! Zobacz, co mi dał!" Rozpromieniona pokazała matce piękną nową zabawkę.

"Nagle ta mała dziewczynka o rozpromienionych oczach przypadła mi do serca - ciągnęła młoda osoba. Wczułam się w sytuację tamtej kobiety i zrozumiałam, jakie to dla niej szczęście. Ciepło mi się zrobiło na sercu; poszłam do niej i powiedziałam jej ze szczerą sympatią, że życzę jej wszystkiego dobrego."

To, co wyjawiła mi ta młoda osoba, psychologowie nazywają "empatią", czyli zdolnością wczuwania się; jest to po prostu umiejętność postawienia się na czyimś miejscu. Młoda kobieta spróbowała zobaczyć sytuację oczyma danej osoby. Dzięki temu zdołała utożsamić się z myśleniem i odczuwaniem nie tylko tamtej kobiety, ale i dziecka. Idąc za głosem miłości, zrozumiała wszystko.

Kiedy nachodzi cię pokusa, żeby o kimś źle pomyśleć albo urazić go słowem lub czynem, przemyśl swoje zachowanie w duchu dziesięciorga przykazań. Jeśli ktoś ma skłonność do zazdrości albo gniewu, powinien spojrzeć na siebie w duchu ewangelicznym - a wtedy otworzy się na głęboką prawdę słów: "Miłujcie się wzajem ".

Uległość nie popłaca

Z drugiej strony nie pozwalaj nikomu, aby cię wykorzystywał lub narzucał swoją wolę wybuchem gniewu, spazmami czy udawanym atakiem serca. Tego rodzaju ludzie to tyrani; próbują zrobić z ciebie niewolnika swoich humorów. Uprzejmie, ale stanowczo im odmawiaj. Uległość nie popłaca. Nie daj się wrobić w popieranie samolubstwa, zaborczości i nieopanowania takich ludzi. Rób zawsze to, co słuszne. Przyszedłeś na świat po to, żeby realizować swoje największe zdolności i aby dochować wierności wiecznym prawdom i wartościom duchowym. Nie pozwól nikomu odwieść cię od celu, który polega na rozwijaniu twoich ukrytych talentów, służeniu ludziom i codziennym świadczeniu o Bogu. Dochowaj wiary swoim ideałom. Miej zawsze na uwadze prawdę o tym, że cokolwiek służy twojemu spokojowi, szczęściu i samo urzeczywistnieniu, siłą rzeczy przyczyni się do pomyślności wszystkich ludzi. Harmonia części jest harmonią całości - całość jest bowiem obecna w części, a część w całości. "Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością", powiada św. Paweł (Rz 13,8). Miłość realizuje prawo zdrowia, pomyślności i wewnętrznego spokoju.

STRESZCZENIE:

  1. Twoja podświadomość przypomina narzędzie, które wiernie zapisuje i utrwala twoje codzienne myśli. Myśląc dobrze o bliźnim, będziesz tym samym dobrze myślał o sobie.
  2. Myśl pełna nienawiści albo zazdrości to trucizna dla umysłu. Nie myśl o innych źle, bo będziesz myśleć źle o sobie. To ty stwarzasz sobie świat myślami, rozwijającymi twórczą moc.
  3. Twój umysł jest twórczym medium. To, co myślisz o innych i co do nich czujesz, urzeczywistni się w twoim życiu. Oto psychologiczny sens ewangelicznej złotej zasady: "Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie" (Mt 7,12). Myśl o bliźnim tak, jak chciałbyś, żeby on myślał o tobie.
  4. Oszukiwanie albo okradanie bliźnich przynosi winowajcy tylko nieszczęścia i straty. Podświadomość bowiem wiernie zapisuje wszystkie myśli, uczucia i motywy działań. Jeśli motywy są negatywne, wywołują odpowiednio negatywny skutek. Nie sposób podważyć prawdy, że to, co czynisz bliźniemu, czynisz sobie.
  5. Każdy dowód twojej dobrej woli, każda uprzejmość i przysługa będą po stokroć wynagrodzone.
  6. To ty myślami stwarzasz sobie świat. Ty jeden decydujesz i odpowiadasz za to, co myślisz o innych ludziach. Pamiętaj, że odpowiedzialnością za własny sposób myślenia nie zdołasz obarczyć innych. Twoje myśli i uczucia odbiją się na tobie. Co zatem myślisz o bliźnich?
  7. Bądź dojrzały także w reakcjach uczuciowych. Przyznawaj innym prawo do własnych poglądów, odmiennych niż twoje. To samo prawo przyznaj też sobie. Można przecież bronić własnego zdania nie popadając w nieuprzejmość czy grubiaństwo.
  8. Zwierzęta wyczuwają niechęć, na którą reagują przekorą lub agresją. Jeśli ktoś odnosi się do zwierząt z miłością, nie napadną go nigdy. Taki sam szósty zmysł rozpoznawania aury emocjonalnej mają niektórzy ludzie.
  9. Twoje wyobrażenia o innych i rozmowy, jakie z nimi w duchu prowadzisz, wywołują odpowiednie reakcje u danych osób.
  10. Życz bliźnim tego samego, czego życzysz sobie. Oto klucz do harmonii w stosunkach międzyludzkich.
  11. Zmień stosunek do szefa. Pomyśl i poczuj, że żyje on według ewangelicznej złotej zasady i że podlega prawu miłości. Korzystna reakcja nie każe długo na siebie czekać.
  12. Ludzkie słowa i czyny mogą urazić cię tylko wtedy, kiedy przyznasz im taką moc. Twoje myślenie ma twórczą moc - więc pobłogosław drugiemu. Komuś, kto ci ubliża, możesz zawsze powiedzieć: "Pokój z tobą".
  13. Duch miłości rozwiązuje wszystkie problemy w stosunkach międzyludzkich. Miłość to nic innego jak bezkonfliktowość, dobra wola i szacunek dla boskiego pierwiastka w drugim człowieku.
  14. Garbus albo kaleka nigdy nie wywołałby w tobie nienawiści, lecz tylko współczucie. Okazuj takie samo współczucie ludziom kalekim duchowo i skrzywionym psychicznie. Wszystko rozumieć to wszystko przebaczać.
  15. Ciesz się z sukcesu, zysku, awansu innych. Taka postawa otworzy szczęście przed tobą.
  16. Nie pozwól, żeby na twoje decyzje wpłynęły czyjeś krokodyle łzy albo scena, którą ci ktoś zrobił. Uległość nie popłaca. Nie rób z siebie cudzego podnóżka. Nie daj się sprowadzić z dobrej drogi. Trzymaj się swoich ideałów, bo tylko pozytywna wizja świata gwarantuje spokój, szczęście i radość. Coś, co dla ciebie jest dobrodziejstwem, uszczęśliwi też wszystkich innych ludzi.
  17. Miłość to wszystko, co jesteś winien bliźniemu. Kochać zaś znaczy życzyć każdemu tego, o czym marzysz dla siebie: zdrowia, pomyślności i dobrodziejstw życia.