WIELKIE PODZIĘKOWANIE DLA AUTORA KSIĄŻKI

Wdzięczny czytelnik:-)

Potęga podświadomości

Valid XHTML 1.0 Strict

NAUKA JAK ZOSTAĆ BOGATYM

POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI

Joseph Murphy

Rozdział XVII

Jak dzięki podświadomości dostąpić przebaczenia

Życie nikogo nie wyróżnia. To Bóg jest życiem, zasadą, która przenika zawsze i wszędzie każdego człowieka. Bóg powołał człowieka do harmonii, spokoju, piękna, radości i bogactwa. To właśnie nazywamy wolą Boga albo nakazem życia.

Kiedy ktoś stawia zaporę swobodnym nurtom życia, powoduje zaburzenia podświadomości i naraża się na nieszczęścia. To nie Bóg jest sprawcą cierpień i zamętu na świecie. Wszystkie swoje niedole człowiek powinien przypisać własnemu destruktywnemu myśleniu. Dlatego obarczanie Boga odpowiedzialnością za choroby albo nieszczęścia jest całkowitą pomyłką.

A jednak wielu ludzi zrzuca na Stwórcę autorstwo, a już co najmniej odpowiedzialność za wszystkie ludzkie grzechy, choroby i cierpienia, za spadające na nich ciosy i nieszczęścia.

Negatywne pojęcie Boga mści się odpowiednią, negatywną reakcją podświadomości. Niestety, osoby, które tak myślą, nie wiedzą, że same sobie wymierzają karę. Aby prowadzić zdrowe, szczęśliwe i twórcze życie, trzeba najpierw poznać prawdę, osiągnąć pełnię wolności oraz powstrzymywać się od jakichkolwiek uprzedzeń, zgorzknienia i gniewu. Kiedy myśli i uczucia owładnie wyobrażenie Boga miłującego, kiedy człowiek ujrzy w Bogu Ojca, który nad nim czuwa, który go prowadzi, podtrzymuje przy życiu i umacnia, wtedy taka wizja Boga wryje mu się w podświadomość, stając się źródłem samych dobrodziejstw.

Życie zawsze wybacza

Życie wybaczy ci, kiedy zatniesz się w palec.; rozpocznie sterowany przez podświadomość proces gojenia: powstaną nowe komórki, które zasklepią ranę. Kiedy ktoś spożyje nieświeży posiłek, organizm zwróci to, co niestrawne. Kiedy sparzymy się w rękę, zniszczone tkanki zastąpi nowa skóra. Życie nie jest pamiętliwe, lecz wyrozumiałe, zawsze gotowe wybaczyć. Dobrodziejstwem życia jest zdrowie, witalność, równowaga i spokój - pod warunkiem, że człowiek żyje w zgodzie z naturą.

Jak uwolnił się od poczucia winy

Znałem pewnego pana, który z niestrudzoną gorliwością pracował codziennie aż do świtu. Był zbyt zapracowany, żeby jeszcze interesować się sprawami żony i dwu synów. Kiedy go poznałem, miał ciśnienie ponad 200. Było dla mnie oczywiste, że doskwiera mu silne poczucie winy i że nieświadomie wymierza sobie karę w postaci ciężkiej pracy i rezygnacji z życia rodzinnego. Normalny mąż by tak nie postępował; pozwoliłby żonie uczestniczyć w swoim życiu i dbałby o rozwój synów.

Wyjaśniłem mu powód jego nadludzkiej pracowitości: "Coś pana gryzie. Chce się pan za coś ukarać, a trzeba umieć sobie wybaczyć." Okazało się, że istotnie, żywił silne poczucie winy wobec jednego z braci

Tłumaczyłem mu, że to nie Bóg go karze, ale że to on sam siebie zadręcza. "Każde wykroczenie przeciw prawom życia pociąga za sobą odpowiednią karę", powiedziałem. "Jeśli ktoś dotknie gorącego przedmiotu, sparzy się. Moce natury są całkowicie neutralne - jedynie użytek, jaki czyni z nich człowiek, przesądza, czy niosą dobro, czy zło. Ogień nie jest ani dobry, ani zły - można nim albo ogrzać, albo spalić dom. Jedynym grzechem jest nieznajomość praw życia, a jedyna kara polega na automatycznej negatywnej reakcji, jaka musi nastąpić wskutek nieprzestrzegania tych praw. Ktoś, kto naruszy prawa chemii, może spowodować katastrofalną eksplozję. Ktoś, kto uderzy o skałę, zrani się. Obie te sytuacje stanowią konsekwencję zlekceważenia pewnych ogólnych zależności."

Moje wyjaśnienia otwarły mu oczy. Zrozumiał, że jego harówka i związane z nią dolegliwości nie są karą boską, ale stanowią reakcję podświadomości na jego własny destruktywny sposób myślenia. A co było przyczyną? Mimo że minęło wiele lat, nie mógł sobie darować, że kiedyś oszukał nieżyjącego już brata.

Spytałem: "A czy dzisiaj też by go pan oszukał?"
"Nie".
"Czy wtedy uważał pan, że ma pan powody, by tak zrobić?"
"Tak".
"A czy dzisiaj postąpiłby pan tak samo?"
Potrząsnął głową i powiedział: "Bynajmniej. Dzisiaj codziennie staram się pomagać innym, żeby radzili sobie w życiu".

"Bo teraz ma pan więcej doświadczenia i rozeznania. Żeby dostąpić przebaczenia, trzeba najpierw przebaczyć samemu sobie. Przebaczenie to po prostu włączenie się w Bożą harmonię. « Piekłem », piekłem na ziemi, jest potępianie samego siebie. « Niebem » jest harmonia, spokój, przebaczająca dobroć."

Pod wpływem takiej zmiany spojrzenia zdołał całkowicie uwolnić się od poczucia winy i wyrzutów sumienia. Przy późniejszym badaniu lekarskim okazało się, że ciśnienie ma w normie: ozdrowienie psychiczne przywróciło zdrowie ciału.

Zabójca wybaczył sobie

Wiele lat temu przyszedł do mnie mężczyzna, który zabił swojego brata. Żył w ciągłym przeraźliwym strachu przed karą boską. Jak mi wyjaśnił, przyłapał kiedyś brata ze swoją żoną i zastrzelił go w ślepym gniewie. To morderstwo w afekcie popełnił w Europie przed piętnastu laty. Tymczasem w Ameryce ożenił się i doczekał trójki dzieci. Całkowicie się zmienił; korzystał ze swojej wpływowej pozycji, żeby świadczyć dobro jak największej liczbie ludzi.

Wytłumaczyłem mojemu rozmówcy, że ani psychicznie, ani fizycznie nie jest tamtym człowiekiem, który zastrzelił brata. Nauka dowiodła, że w ciągu kilku lat wszystkie komórki naszego ciała obumierają i zostają zastąpione nowymi. Dodałem, że niezależnie od tego, pod względem umysłowym i psychicznym też jest zupełnie nowym człowiekiem, czego dowodzi jego życzliwość i uczynność względem bliźnich. Człowiek zaś, który piętnaście lat temu popełnił morderstwo, umarł psychicznie i umysłowo. Jeśli mimo swojej całkowitej przemiany dziś jeszcze robi sobie wyrzuty, obwinia kogoś zupełnie postronnego.

Argumenty poskutkowały; udało mi się zdjąć ciężar z jego duszy. Odsłoniło się przed nim prawdziwe znaczenie biblijnych słów: "Chodźcie i spór ze mną wiedźcie" - mówi Pan. "Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna" (Iz 1,18).

Jeśli zechcesz, skorzystasz na każdej krytyce

Pewna nauczycielka prosiła mnie o radę. Koleżanka skrytykowała jej wykład twierdząc, że mówi szybko, niewyraźnie, cicho i monotonnie, przez co ginie znaczenie słów. W rozmowie z moją pacjentką widziałem, jak bardzo ją uraziły te zarzuty. Chętnie jednak przyznała, że w gruncie rzeczy były słuszne. W świetle tego własna reakcja wydała jej się dziecinna, krytykę ze strony koleżanki uznała natomiast za bodziec do pracy nad sobą. Natychmiast zaczęła doskonalić sposób mówienia, chodząc na kurs retoryki. Napisała do koleżanki list, dziękując za zainteresowanie i konstruktywną krytykę, która wskazała jej, jak pozbyć się uciążliwych błędów.

Jak okazać wyrozumiałość

Załóżmy, że wykład naszej nauczycielki skrytykowano całkowicie niesłusznie. Byłaby to jawna krytyka treści, a nie formy wykładu. Robią tak zazwyczaj ludzie umysłowo i psychicznie niezrównoważeni; do nierzeczowej krytyki skłaniają ich własne intelektualne bariery i uprzedzenia. Nie ma więc powodu do urazy.

W takich wypadkach należy okazywać wyrozumiałość. Następnym logicznym krokiem jest modlitwa o spokój umysłu i właściwe rozeznanie dla tamtego człowieka. Jeśli ktoś uzna siebie panem własnych uczuć i myśli, nikt nie zdoła go urazić. Twoje uczucia odpowiadają myślom. Dzięki temu, myśląc, jesteś w stanie przegonić z umysłu wszystko, co mogłoby zakłócić twoją wewnętrzną równowagę.

Porzucona przed ołtarzem

Parę lat temu ktoś zaprosił mnie na ślub. Narzeczony nie pojawiał się jednak. Po dwóch godzinach daremnego czekania narzeczona otarła łzy rozczarowania i powiedziała do mnie: "Prosiłam Boga, żeby pokierował wszystkim wedle swojej woli. To na pewno odpowiedź na moją modlitwę. Bóg nie opuszcza nas nigdy."

Taka była więc jej reakcja - posłuszeństwo i zaufanie wobec Bożego zrządzenia. W jej sercu nie pozostał żaden ślad zgorzknienia, czego dowodem słowa: "Widocznie ślub nie wyszedłby nam na dobre - bo przecież prosiłam Boga, żeby ukazał nam właściwą drogę".

Ileż młodych kobiet w podobnej sytuacji przeżyłoby załamanie nerwowe; nie obeszłoby się bez środków uspokajających albo pomocy lekarskiej.

Słuchaj ukrytej w tobie bezgranicznej mądrości, darząc jej rady takim zaufaniem, z jakim dziecko przyjmuje słowa matki. W ten sposób osiągniesz wewnętrzną równowagę, która zapewni ci zdrowie psychiczne i umysłowe.

"Małżeństwo to rzecz niestosowna. Sprawy płci są złem, a ja sama jestem zepsuta!"

Jakiś czas temu rozmawiałem z 22-letnią osobą, której wpojono przeświadczenie, że tańce, gra w karty, pływanie i przebywanie w towarzystwie mężczyzn jest grzechem. Dziewczyna nosiła czarną sukienkę i takie same pończochy. Nigdy dotychczas nie używała szminki, pudru, nie robiła makijażu, wszystko to bowiem jej matka uważała za grzeszne. Od matki pochodził też pogląd, że wszyscy mężczyźni to niegodziwcy, sprawy płci są domeną diabła, a miłość rzeczą nieobyczajną.

Dziewczyna, dręczona poczuciem winy, musiała najpierw zaakceptować samą siebie. Prawdy o życiu i całkiem nowa samoocena powoli zajmowały miejsce tamtych błędnych przeświadczeń. Ilekroć wychodziła dokądś z kolegami, ogarniało ją głębokie poczucie winy i lęk przed karą Bożą. Oświadczało się jej kilku miłych i porządnych młodych ludzi, ale powiedziała mi: "Małżeństwo to rzecz niestosowna. Sprawy płci są złem, a ja sama jestem zepsuta!"

Przez dwa i pół miesiąca przychodziła co tydzień, a ja tłumaczyłem jej istotę i działanie podświadomości. Stopniowo uświadamiała sobie, że przesądna i nieoświecona matka całkowicie zwiodła ją na manowce. Dziewczyna rozpoczęła nowe życie z dala od rodziny.

Idąc za moją radą zmieniła fryzurę i sposób ubierania się. Brała lekcje tańca, zdobyła prawo jazdy. Ponadto nauczyła się pływać i grać w karty oraz zaczęła utrzymywać kontakty towarzyskie z rówieśnikami. Pokochała życie. Modliła się też, żeby Bóg zesłał jej towarzysza życia, głęboko przekonana, że nieskończona mądrość ześle jej odpowiedniego mężczyznę. Jej modlitwa spełniła się dosłownie na moich oczach. Pewnego wieczora właśnie się ze mną żegnała, kiedy do gabinetu wszedł mój znajomy; przedstawiłem ich sobie. Dziś są parą, szczęśliwą pod każdym względem.

Bez przebaczenia nie ma wyzdrowienia

Przebaczyć innym to nieodzowny warunek własnego zdrowia duchowego i fizycznego. Jeśli ktoś chce być szczęśliwy i zdrowy, musi najpierw przebaczyć każdemu, kto kiedykolwiek wyrządził mu krzywdę.

"A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu... " (Mk 11,25).

Bądź wyrozumiały również i dla własnych wad i słabości, stosując się w myśleniu do Bożego ładu. Nie sposób przebaczyć sobie, jeśli przedtem nie przebaczyło się innym. Ktoś, kto nie chce sobie wybaczyć, dowodzi tylko własnej pychy albo niewiedzy.

Szkoła psychosomatyczna w medycynie współczesnej podkreśla z naciskiem, że cały szereg chorób - od artretyzmu po różne dolegliwości sercowe - powodowanych jest niezadowoleniem z siebie, wyrzutami sumienia i wrogością. Przedstawiciele tej koncepcji twierdzą, że cierpiący na wspomniane choroby pacjenci z zacietrzewieniem i nienawiścią wspominali ludzi, którzy ich ranili, torturowali, oszukiwali czy w inny sposób krzywdzili. Jest na to tylko jeden sposób: wszelką nienawiść i zawziętość należy wykorzenić przez szczere przebaczenie.

Przebaczenie jest czynną miłością

Do wybaczenia trzeba dobrej woli. Jeśli ktoś szczerze pragnie przebaczyć drugiemu, jest już na dobrej drodze. Nie muszę chyba podkreślać, że przebaczenie niekoniecznie oznacza sympatię i przyjacielskie współczucie. Nikogo nie można zmuszać, żeby pałał do kogoś uczuciem - tak samo, jak żaden rząd nie jest w stanie ustawowo wymusić miłości, zrozumienia i tolerancji. Z drugiej jednak strony jesteśmy w stanie okazywać miłość nawet ludziom, którzy nie budzą w nas sympatii.

Biblia powiada:"Miłujcie się wzajemnie "; potrafi tak każdy, kto ma po temu szczerą wolę. Miłość to przecież nic innego, jak pragnienie, by drugiego człowieka spotkały wszelkie dobrodziejstwa życia. Jest tylko jeden konieczny warunek: szczerość. Ktoś, kto wybacza innym ludziom, nie dowodzi wielkoduszności, lecz raczej działa we własnym interesie: pragnąc czegoś dla innych, pragniemy tego także dla siebie. To ty myślisz i odczuwasz. A jak myślimy i odczuwamy, tacy jesteśmy. Cóż bardziej oczywistego?

Technika przebaczania

Ktoś, kto zastosuje poniższy prosty sposób, przeżyje wkrótce cud. Uspokój myśli, odpręż ciało i umysł. Pomyśl o Bogu i Jego miłości do wszystkich ludzi. Następnie z całą szczerością powiedz: "Całkowicie przebaczam... (tu wypowiedz nazwisko danej osoby). Wyzbyłem się wszelkiej zawziętości. Bez żadnych warunków przebaczam wszystko, co mnie wtedy spotkało. Wyzwoliłem się i on (oni) też. To wspaniałe uczucie! Dzisiaj jest dzień "amnestii powszechnej". Życzę im oraz wszystkim ludziom zdrowia, pomyślności, spokoju i wszystkich dobrodziejstw życia. Robię tak z własnej i nieprzymuszonej woli, z radością i miłością, i kiedy tylko przyjdzie mi na myśl ktoś, kto mnie skrzywdził, powiem: uwalniam cię od wszelkiej winy, wszystkie dobrodziejstwa życia niech będą z tobą! Ja i ty jesteśmy wolni. Obyśmy wszyscy żyli w szczęściu i radości!"

Tajemnica prawdziwego przebaczenia polega na tym, że wystarczy jeden akt odpuszczenia. Ilekroć komuś przypomni się znowu niegdysiejszy winowajca albo krzywda, jakiej się dopuścił, wystarczy powiedzieć: "Pokój tobie!" Rób tak zawsze, kiedy znowu zbierze ci się na wspomnienia. Po paru dniach stwierdzisz, że twoje myśli coraz rzadziej krążą wokół tamtej osoby albo wydarzenia - aż wreszcie całkiem pójdą w niepamięć.

Probierz prawdziwego przebaczenia

Szczerość przebaczenia może potwierdzić nieomylny probierz. Załóżmy, że opowiem ci, jakie szczęśliwe wydarzenie przytrafiło się człowiekowi, który kiedyś cię skrzywdził. Jeśli taka wiadomość wzbudzi w tobie gniew i niechęć, będzie to niezbity dowód, że w twojej podświadomości nadal tli się i sieje spustoszenie nienawiść. Załóżmy z drugiej strony, że rok temu miałeś bolesny ropień, a dziś zapytam cię mimochodem, czy jeszcze boli. Odpowiesz odruchowo: "Ależ nie. Pamiętam ten ropień, ale już dawno się zagoił i przestał boleć."

W tym tkwi sedno - być może zapamiętałeś zadane ci cierpienie, ale już cię to nie boli. Oto twój probierz - stosuj go. Umysł i psychika powinny zareagować w opisany wyżej sposób - w przeciwnym razie znaczyłoby to, że nie przebaczyłeś naprawdę.

Wszystko rozumieć to wszystko wybaczać

Kto zrozumie dynamiczno-twórczą zasadę umysłu, nie pozwoli innym ludziom albo zewnętrznym okolicznościom wpływać na swoje życie. Wie on, że o jego życiu stanowią wyłącznie jego myśli i uczucia; że czynniki zewnętrzne nigdy nie są prawdziwą przyczyną jego losu. Przekonanie, że inni mogą zburzyć nasze szczęście, że jesteśmy zabawką okrutnej fortuny, że bliźni tylko czyhają, by nam się nie udało, więc trzeba z nimi walczyć - te i podobne błędne poglądy okazują się niesłuszne z chwilą, gdy potraktuje się myśl jako obiektywną rzeczywistość. To samo powiada Biblia: "Albowiem taki jest człowiek, jakie myśli w jego sercu ".

STRESZCZENIE :

  1. Bóg - czyli życie - nie ma względu na osobę. Życie nikogo nie wyróżnia. Życie - czyli Bóg - sprzyja twoim planom i zamiarom wtedy, kiedy osiągniesz zgodność z zasadą harmonii, jedności, zdrowia i radości.
  2. Bóg - czyli życie - nie sprowadza na nas chorób ani nieszczęść. Wszelkie niedole powinniśmy przypisywać sobie, naszemu negatywnemu i destrukcyjnemu myśleniu, zgodnie z zasadą: "Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę ".
  3. Podstawą twojego życia jest wizja Boga. Jeśli wierzysz w Boga miłującego, twoja podświadomość odpowiednio zareaguje i obdarzy cię mnóstwem dobrodziejstw. Uwierz w miłującego Boga!
  4. Życie - czyli Bóg - nie chowa do ciebie urazy. Życie nikogo nie potępia; leczy ciężkie obrażenia ciała; wybaczy ci, kiedy sparzysz się w rękę; tworzy nowe komórki i tkanki. Życie leczy wszystko.
  5. Kompleks winy należy tłumaczyć błędną wizją Boga i życia. Bóg - czyli życie - nikogo nie potępia ani nie karze. Poczucie winy to przede wszystkim skutek błędnych przeświadczeń: myślenia negatywnego, które prowadzi do potępienia samego siebie.
  6. Bóg - czyli życie - nie potępia ani nie karze człowieka. Siły natury są całkowicie neutralne. Ich pomyślne albo niszczycielskie działanie zależy wyłącznie od tego, w jakim duchu je wykorzystasz. Ogniem można ogrzać albo spalić dom. Dziecko może ugasić wodą pragnienie i może w niej utonąć. Dobro i zło są bezpośrednim skutkiem ludzkich myśli i zamierzeń.
  7. Bóg - czyli życie - nie zna zemsty. Człowiek sam sobie wymierza karę przez błędne wyobrażenia o Bogu, życiu i wszechświecie. Umysł ma twórczą moc; to w nim człowiek stwarza swoje szczęście albo nędzę.
  8. Kiedy ktoś słusznie cię skrytykuje, podziękuj mu za wskazówki, które ułatwią ci pracę nad sobą.
  9. Jeśli ktoś wie, że jest panem swoich myśli i uczuć, nie urazi go niesłuszna krytyka. Najlepiej życz danej osobie wszystkiego dobrego. Tobie także wyjdzie to na dobre.
  10. Powierzając siebie i swoje życie Bogu, przyjmuj wszystko, co nastąpi. Bądź przekonany, że koniec końców tak będzie dla ciebie najlepiej. Ktoś, kto widzi rzeczy w ten sposób, nie skrytykuje innych bezpodstawnie, nie będzie się nad sobą użalać ani nie popadnie w zgorzknienie.
  11. Nic samo w sobie nie jest dobre ani złe-czyni je takim dopiero myślenie. Sprawy płci same w sobie są złem równie mało jak pragnienie pokarmu, bogactwa albo prawdziwej samorealizacji. Ważne jest zawsze, co jednostka robi ze swoich instynktów, pragnień i dążeń.
  12. Wiele chorób spowodowanych jest zazdrością, nienawiścią, złą wolą, żądzą zemsty i niechęcią. Bądź wyrozumiały: wybaczaj sobie i innym, myśląc z miłością, radością i życzliwością o tych, którzy zadawali ci cierpienia. Życz bliźnim spokoju, ilekroć najdzie cię wspomnienie o wyrządzonych ci przez nich krzywdach - a gorzkie wspomnienia wkrótce zblakną.
  13. Wybaczyć to znaczy życzyć drugiemu człowiekowi miłości, spokoju, radości i wszystkich dobrodziejstw życia tak długo, aż twoja pamięć wyzbędzie się bólu. Oto probierz prawdziwego przebaczenia.
  14. Załóżmy, że rok temu miałeś bolesny ropień na podbródku. Czy boli cię jeszcze? Nie. Sprawdź w ten sam sposób, czy nadal myślisz negatywnie o człowieku, który kiedyś skrzywdził cię albo obmówił. Jeśli żywisz do niego złość, znaczy to, że w twojej podświadomości gnieździ się jeszcze nienawiść i sieje w niej spustoszenie. Jest na to jeden sposób: tak długo życzyć danej osobie wszystkiego dobrego, aż to życzenie będzie całkiem szczere. To właśnie jest prawdziwe znaczenie przykazania: "Przebaczcie aż 77 razy ".