WIELKIE PODZIĘKOWANIE DLA AUTORA KSIĄŻKI

Wdzięczny czytelnik:-)

Potęga podświadomości

Valid XHTML 1.0 Strict

NAUKA JAK ZOSTAĆ BOGATYM

POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI

Joseph Murphy

Rozdział VI

Praktyczne zastosowanie terapii umysłowej.

Każdy inżynier specjalista Posiadł wiedzę potrzebną do zbudowania mostu albo maszyny. Podobnie i twój umysł rozporządza określoną techniką, dzięki którą czuwa nad twoim życiem, kierując je określonym torem. Opanowanie tych metod ma zasadnicze znaczenie.

Inżynier, któremu powierzono budowę mostu Golden Gate, posiadał znakomitą wiedzę fachową. Zdołał ponadto wyrobić sobie dokładny obraz mostu, śmiało rozpiętego pomiędzy brzegami. Przy użyciu bezpiecznych, sprawdzonych naukowo metod zbudował most, po którym dzisiaj przekraczamy zatokę San Francisco. Również i w modlitwie, jeśli ma być wysłuchana, musisz przestrzegać określonych reguł. Chodzi tu o ściśle określony proces naukowy. W naszym świecie, zbudowanym na prawie i porządku, nic nie dzieje się z czystego przypadku. Poniższe strony wprowadzą cię w kilka praktycznych technik, które wzbogacą twoje życie duchowo-psychiczne. Modlitwy nie mogą zawisnąć w powietrzu, lecz muszą dotrzeć do celu i w zamierzony sposób wpływać na czyjeś życie. Dokładniejsza analiza modlitwy pokazuje, na ile sposobów można się modlić. Pomijamy tutaj czysto formalne i rytualne modlitwy, stanowiący nieodłączny składnik nabożeństwa, ponieważ mają one znaczenie tylko dla praktyk zbiorowych. W publikacji tej zajmiemy się wyłącznie modlitwą osobistą, która znajduje zastosowanie w życiu codziennym jako prośba o pomoc dla siebie i innych.

W modlitwie formułujemy pewną myśl albo pragnienie, skierowane na bardzo określony cel. Ktoś, kto modli, daję wyraz tęsknocie serca. Co więcej, pragnienie i modlitwa stanowią jedno. W modlitwie formułujesz swoje najważniejsze potrzeby, najpilniejsze pragnienia. "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni". To jest prawdziwa modlitwa: ludzkie łaknienie i pragnienie pokoju, harmonii, zdrowia, radości i wszelkich innych życiowych dobrodziejstw.

Technika myślowego wpływania na podświadomość.

Technika ta w istocie polega na tym, by skłonić podświadomość do przyjęcia pragnień, jakie jej przekazuje świadomość. Najłatwiej tego dokonać w transie. W głębokich warstwach umysłu kryje się nieskończona mądrość i moc. Postaraj się zatem spokoju przemyśleć swoje pragnienie, a możesz być przekonany, że jego spełnienie zacznie się przybliżać. Weź przykład z dziewczynki, która cierpiała na ostry kaszel i bolesne zapalenie gardła. Wielokrotnie oznajmiała z największym przekonaniem: " Przeziębienie już mi przechodzi. Przeziębienie już mi przechodzi." Po godzinie objawy istotnie znikły beż śladu. Stosuj ową technikę z taka samą niewzruszoną, dziecięcą ufnością.

Podświadomość przyjmie każdy jasno określony plan.

Chcąc zbudować dom dla siebie i rodziny, z pewnością dopracowałbyś jego plan aż po najdrobniejsze szczegóły i pilnowałbyś, aby murarze ściśle się go trzymali. Uważałbyś również na materiał, stosując wyłącznie suche drewno i nieskazitelną stal - słowem wszystko w najlepszym gatunku. A jak wygląda rzecz z twoim duchowym domostwem i z planami szczęśliwego, dostatniego życia? Wszystkie zdarzenia i okoliczności w twoim życiu zależą od jakości duchowych cegiełek, a jakich wznosisz swój duchowy dom.

Jeśli lęk, troska, strach i niedostatek wypaczą twój projekt, a ty sam będziesz przybity, pełen zwątpienia i cynizmu, wtedy i twój umysł naznaczy trud, troska, napięcie, obawy i przeróżne ograniczenia.

Każda świadoma chwila, jaką poświęcasz rozwojowi swojej umysłowości i osobowości, ma dla twojego życia najgłębsze znaczenie. Słowo wypowiedziane tylko w myśli jest niesłyszalne i niewidzialne - niemniej istnieje w rzeczywistości. Nieustannie budujesz z myśli i wyobrażeń domostwo własnego umysłu. Każdą chwilę, każdą sekundę możesz wykorzystać do tego, by na fundamencie idei i przekonań, rozwijających się tylko w twoim umyśle, zbudować życie promieniejące zdrowiem i szczęściem. W pracowni umysłu tworzysz sobie osobowość i doczesną tożsamość. W ten sposób zostawisz światu ślad własnego życia.

Ułóż sobie nowy plan. Wykonaj go w zupełnej ciszy, myśląc od tej chwili o spokoju , harmonii, radości i gotowości niesienia dobra. Zatrzymując się w umyśle przy owych dobrodziejstwach i domagając się ich jak swojej własności, skłonisz podświadomość do podjęcia nowego planu i położysz fundament pod urzeczywistnienie marzeń: "Poznacie ich po ich owocach."

Nauka i sztuka prawdziwej modlitwy.

Słowa "nauka" używamy tutaj w sensie wiedzy, zwartego systemu, który łączy i porządkuje rzeczy w sensowny sposób. Zapowiedzianą w tytule "Nauką i sztuką prawdziwej modlitwy" zajmiemy się zatem jako technikami, dzięki którym nie tylko ty, ale i każdy wierzący człowiek może dowieść prawdziwość istnienia podstawowych praw życia i zastosować je dla siebie oraz innych. Pod pojęciem "sztuki" rozumiemy tym samym obraną przez ciebie metodę, polegającą na naukowym poznaniu twórczej siły, jaką jest podświadomość z jej reakcjami na wyobrażenia i myśli.

"Proście, a będzie wam dane: szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam" (Mt 7,7)

Słowa te ukazują ci perspektywę spełnienia wszystkich pragnień. Drzwi otworzą się na twoje kołatanie i znajdziesz to, czego szukasz. Te słowa Biblii wykluczają jakąkolwiek wątpliwość co do istnienia jasnych praw duchowych i psychicznych. Powszechna mądrość twojej podświadomości zawsze reaguje wprost na twoje świadome myślenie. Temu, kto prosi o chleb, nie podadzą kamienia. Wysłuchana jednak zostanie tylko taka modlitwa, która pochodzi z wierzącego serca. Droga umysłu prowadzi od myśli do przedmiotu. Bez gotowego wyobrażenia umysł nie zdoła zatem rozwinąć żadnych działań, ponieważ zabraknie mu kierunku i celu. Przedmiot twojej modlitwy - jak wiemy - stanowi wszak czynność duchową musi jawić ci się jako wyobrażenie, inaczej bowiem podświadomość nie uchwyci twojego pragnienia ani go twórczo nie urzeczywistni. Niech więc twój umysł trwa w stanie otwartej gotowości, jaka daje wiara.

Owo duchowe spojrzenie musi iść w parze z uczuciem wewnętrznej radości i spokoju, jaki wypływa z oczekiwania na niewątpliwy sukces. Sztuka i nauka prawdziwej modlitwy polega zatem na pewnym nieodzownym założeniu. Jest nim niezachwiana wiedza i bezgraniczna pewność , że świadome myślenie wywoła odpowiednią reakcję podświadomości, a ta ostatnia jest tożsama z powszechną mądrością i mocą. Jeśli będziesz dokładnie przestrzegał tej metody, modlitwy twoje zostaną wsłuchane.

Technika "przedstawień obrazowych"

Najprostszy i najbardziej bezpośredni sposób uprzytomnienia sobie jakiejś myśli to przedstawić ją sobie obrazowo tak, jak gdyby dany przedmiot rzeczywiście ukazał się naszym oczom. Nasz wzrok rozpoznaje tylko to, co już istnieje w widzialnym świecie . Podobnie ma się rzecz z twoim umysłem, tyle ze przenika on niewidzialne obszary ducha. Każda wizja w twojej wyobraźni kształtuje tworzywo twoich snów i dowodzi istnienia rzeczy niewidzialnych. Wytwory twojej fantazji istnieją w sposób równie rzeczywisty jak dowolna część twojego ciała. Idea i myśl istnieją naprawdę, i jeśli mocno i niezachwianie trzymać się będziesz danego wyobrażenia, pewnego dnia przybierze postać w widzialnym świecie.

Proces myślowy pozostawia duchowe wrażenia, które z kolei przybierają stałą postać i jako wydarzenia wkraczają w twoje życie . Właściciel budowy ma dokładne wyobrażenie o wymarzonym domu; oczyma duszy widzi go, nim jeszcze ruszy budowa. Jego wyobraźnia i myślenie stają się niejako formą odlewniczą dla tej budowli. Jego idee uwidacznia ołówek kreślarza . Przedsiębiorca budowlany sprawdza potrzebne materiały , robotnicy wznoszą budowlę, aż stanie gotowa - w pełnej zgodzie z wyobrażeniem właściciela i architekta.

Technikę obrazowego przedstawiania lubię stosować przed publicznymi prelekcjami. Uspokajam natłok myśli , aby bez przeszkód przekazać podświadomości upragnione wizje i wyobrażenia. Następnie wyobrażam sobie salę wykładową, co do ostatniego miejsca pełną ludzi oświeconych i przejętych ukrytą w nich zbawienną mocą. Widzę ich przed sobą wyzwolonych z wszelkiego cierpienia i promieniejących szczęściem.

Odmalowawszy sobie ten obraz aż po ostatnie szczegóły, trzymam się go, aby w umyśle usłyszeć szczęśliwe okrzyki, na przykład "Wyzdrowiałem!", " Czuję się wspaniale!", "Wyzdrowiałem na miejscu!" , "Coś mnie całkiem odmieniło!" itd. Wyobrażeniom tym oddaję się przez jakiś 10 minut wiedząc z niewzruszoną pewnością, że umysł i ciało moich słuchaczy przepełnia miłość, zdrowie, piękno i doskonałość. Ten stan świadomości wydaje mi się tak prawdziwy, jak gdybym istotnie słyszał mnóstwo głosów wielbiących, niespodziewany dar szczęścia i zdrowia. Na koniec pozwalam, by obraz stopniowo bladł i udaję się na mównicę. Jedynie nieliczne wykłady nie kończą się zapewnieniami rozpromienionych słuchaczy, że oto ich modlitwy zostały wysłuchane.

Metoda "filmu"

Chińczycy powiadają, że jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów. Twórca amerykańskiej psychologii William James podkreślał z naciskiem, że podświadomość urzeczywistnia każde wyobrażenie utrwalone z niezachwianą wiarą. "Postępuj tak jakbym tu był, a ja będę."

Parę lat temu odbywałem podróż z wykładami po kilku stanach środkowego Wschodu. Często prosiłem o centralnie położone locum, dzięki któremu mógłbym szybciej dotrzeć do wszystkich potrzebujących pomocy. Pragnienie owo towarzyszyło mi, kiedy pokonywałem długie trasy. Pewnego wieczoru w Spokane, w stanie Waszyngton, położyłem się w swoim pokoju dla odprężenia i wyłączyłem wszelkie świadome myśli. Będąc w stanie całkiem biernego odpoczynku wyobraziłem sobie, że stoję przed słuchaczami, do których odzywam się w następujących słowach : "Cieszę się że tu jestem. Modliłem się o tę idealną sposobność." To wyimaginowane audytorium ukazało się moim duchowym oczom tak żywe, jak gdyby naprawdę istniało. Ujrzałem siebie jako głównego aktora w nierzeczywistym filmie. Wypełniło mnie przeświadczenie, że tym samym obrazy przenoszą się z mojej wyobraźni w podświadomość, która już po swojemu zadba o ich realizację. Nazajutrz rano obudziłem się przepełniony uczuciem bezgranicznego spokoju i satysfakcji. Parę dni później otrzymałem telegram z prośbą, bym podjął się kierowania pewną organizacją na środkowym Wschodzie. Uradowany chwyciłem się tej upragnionej okazji, by przez lata trudnić się tyleż korzystną, co satysfakcjonującą działalnością.

Opisana tutaj metoda spotkała się z dużym aplauzem wielu szukających u mnie rady. Nazwali ją "metodą filmu". W związku z moimi cotygodniowymi prelekcjami i audycjami w radio otrzymałem dużo listów, w których opowiadano mi o niezwykłej skuteczności tej techniki przy sprzedaży nieruchomości. Dlatego też wszystkim którzy chcą zbyć nieruchomość, radziłbym najpierw przekonać się co do stosowności żądanej ceny. Następnie powinni mocno uwierzyć, że powszechna mądrość sprowadzi im kupca, który od dawna pragnął takiego właśnie domu albo działki i którego to właśnie uszczęśliwi. Po czy najlepiej jest wprawić się w stan pełnego cielesnego i duchowego odprężenia, w rodzaju półsnu, w którym wszelkie świadome wysiłki ograniczają się do minimum. W owym półśnie powinna teraz pójść w ruch wyobraźnia. Pełni radości dzierżymy w duchu uzyskaną kwotę i z całego serca dziękujemy za pomyślny obrót rzeczy - a zatem jak najintensywniej wczuwamy się w tą rolę i w jak najmocniejszych barwach odmalowujemy spełnienie naszych pragnień. Najlepsze są do tego zwłaszcza ostatnie minuty przed snem. Trzeba udawać, że to najprawdziwsza rzeczywistość. Tylko wtedy bowiem podświadomość przyjmnie i urzeczywistni to wyobrażenie. Obrazowe przedstawienie, utrwalone w umyśle z wiarą i z uporem, bezwzględnie się urzeczywistni.

Technika Baudoina

Wybitny psychoterapeuta Charles Baudoin, profesor francuskiego Instytutu im. Rousseau, kierował działem badawczym nowej szkoły terapeutycznej w Nancy. Już w 1910 roku uczył, że na podświadomość najłatwiej wpłynąć w stanie zbliżonym do snu, ograniczając do minimum wszelkie świadome wysiłki . Wprawiwszy się w taki stan, drogą czystej koncentracji umysłu wpajał podświadomości upragnione wyobrażenia. Swoją metodę ujął w następującą formułę: " Upragnione wyobrażenie najłatwiej i najskuteczniej można zasugerować podświadomości wtedy, kiedy zawrze się je w zwięzłym, łatwym do zapamiętania zdaniu i powtarza się przed snem jak kołysankę."

Parę lat temu pewna młoda osoba w Los Angeles wplątała się w żmudny proces spadkowy. Mąż pozostawił jej cały majątek, ale jego córki i synowie próbowali wszelkimi sposobami unieważnić testament. Wtedy właśnie usłyszała o technice Baudoina. Zgodnie ze wskazaniem usiadła w wygodnym fotelu, odprężyła się fizycznie i psychicznie, wprawiła się w stan półsnu i zawarła swoje pragnienie w następującym dobitnie zdaniu: "Wola Boża wszystko ułoży." Chciała przez to powiedzieć, że powszechna mądrość przejawiająca się w prawach podświadomości przyniesie harmonijne i polubowne rozwiązanie. Przez dziesięć kolejnych wieczorów wprawiała się w stan półsnu, powoli spokojnie, ale żarliwie powtarzając ciągle to samo stwierdzenie: "Wola Boża wszystko ułoży". Po czym z uczuciem wielkiego spokoju zapadała w głęboki , normalny sen. Jedenastego dnia rano zbudziła się z uczuciem niewymownej fizycznej błogości. Nie mogła już wątpić, że wola Boża wszystko ułożyła. Jeszcze tego samego dnia dowiedziała się od adwokata, że strona przeciwna chciałaby zawrzeć ugodę. Niebawem proces zakończył się polubownie.

Technika "półsnu"

W stanie półsnu wyłączają się wszelkie świadome wysiłki. To właśnie tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu świadomość jest najmniej aktywna, a podświadomość najbardziej chłonna. W tym też stanie należy się jak najmniej przejmować myślami negatywnymi, które kiedy indziej hamują dynamikę pragnień, uniemożliwiając podjęcie ich przez podświadomość.

Załóżmy, że chcesz wyzwolić się z jakiegoś nałogu. Przybierz wygodną pozycję, odprężając ciało i umysł. Wprowadziwszy się w rodzaj półsnu, powtarzaj z całym wewnętrznym i zewnętrznym spokojem jedną myśl, jakbyś chciał, by cię ukołysała do snu: " Wyzwoliłem się z nałogu; odzyskałem w pełni wewnętrzną równowagę i spokój ducha". Codziennie rano i wieczorem powoli, spokojnie i żarliwie powtarzaj to zdanie przez pięć albo dziesięć minut. Za każdym razem emocjonalna moc tych słów będzie rosła. Gdy tylko pojawi się zagrożenie, ze ponownie możesz wpaść w dawny nałóg, powtarzaj tę formułkę na głos. W ten sposób skłonisz podświadomość do przyjęcia tej myśli, a szybko doczekasz się wyzwolenia od nałogu.

Technika "dziękczynienia"

Święty Paweł radzi nam wypowiadać życzenia z dziękczynieniem i uwielbieniem. Taki sposób modlitwy prowadzi do wielkich sukcesów. Serce przepełnione wdzięcznością jest szczególnie otwarte na twórcze moce wszechświata, prawo akcji i reakcji zaś wyzwala dobroczynną wzajemność.

Młody człowiek , któremu za zdanie trudnego egzaminu ojciec przyrzeka samochód, słusznie czuję się uszczęśliwiony i wdzięczny, jak gdyby już dostał ten prezent. Wie przecież, że ojciec dotrzyma obietnicy. Żyje więc w błogim oczekiwaniu, w czysto duchowym sensie będąc już szczęśliwym i wdzięcznym posiadaczem samochodu.

Pozwolę sobie na innym przykładzie ukazać, jak świetne skutki potrafi dać ta technika. Mój znajomy pan Broke, powiedział sobie pewnego dnia : " Piętrzą się rachunki, nie mogę znaleźć posady, mam troje dzieci, a pieniądze się kończą. Co robić?" Przez jakiś trzy tygodnie każdego ranka i wieczora powtarzał : " Ojcze niebieski, dziękuje Ci za dobrobyt". Robił to w stanie pełnego odprężenia i wewnętrznej równowagi. Zwracał się wprost do ukrytej w nim powszechnej mądrości i mocy niczym do człowieka . Wiedział oczywiście dobrze, że nieskończony umysł twórczy wymyka się postrzeganiu zmysłowemu . Widział więc w duchu żywe wyobrażenie materialnego dobrobytu, wierząc, że ten wytwór fantazji nieuchronnie wywoła pożądany efekt, a mianowicie odpowiednią posadę, zarobki i dostatek. Jego myślenie i odczuwanie skupiało się bez reszty na wizji bezpieczeństwa życiowego i stabilizacji. Nieustanne powtarzanie: "Ojcze niebieski, dziękuje Ci za dobrobyt", przepełniło go ufnością i uwolniło od przygnębienia. Wiedział, że jeśli tylko zachowa postawę pełną niezachwianej wdzięczności, jego umysł przywyknie do materialnego bezpieczeństwa i zamożności. I co się stało ? Spotkał na ulicy dawnego pracodawcę, którego nie widział od dwudziestu lat, a ten zaproponował mu dobrze płatną posadę i wręczył pięćset dolarów zaliczki. Dziś pan Broke jest wiceprezesem spółki. Powiedział mi niedawno: "Nigdy nie zapomnę cudotwórczej mocy dziękczynienia - bo sam tej mocy zaznałem".

Technika "pozytywnego twierdzenia"

Technikę tę inspirowały słowa: "Modląc się nie paplajcie od rzeczy". Prawdziwa siła pozytywnego twierdzenia polega na rozważnym podkreślaniu prawd obiektywnych. Trzy plus trzy to sześć , a nie siedem, jak potrafi "wyliczyć" mały chłopczyk, któremu potem nauczyciel uświadamia błąd. Fakt jednak, że trzy plus trzy to sześć, nie bierze się ze stwierdzenia nauczyciela, lecz jest prawem matematyki. Chłopiec stosuje się więc do obiektywnych prawd, a nie do czysto subiektywnego poglądu nauczyciela.

Podobnie jest w życiu - zdrowie ludzkie jest stanem normalnym, choroba zaś nienormalnym. Być naprawdę to być zdrowym. A przekonanie, że zdrowie, harmonia i spokój to uniwersalne zasady bytu, koryguje negatywne zachowania twojej podświadomości.

Powodzenie tej afirmatywnej metody - którą człowiek wierzący urzeczywistnia w modlitwie - zależy od tego, czy będziesz się trzymać wyłącznie zasad życia, nie bacząc na pozory. Załóżmy, że istnieje prawo matematyki, ale bez możliwości błędu, że istnieje prawo prawdy bez niej samej; że zapanuje zasada powszechnego zrozumienia, nie istnieje zaś niewiedza; istnieje zasada harmonii, nie ma jednak niezgody. Tak też w rzeczywistości istnieje prawo zdrowia, nie ma natomiast zasady stanowiącej o chorobie; działa prawo bogactwa, nie zaś prawo ubóstwa.

Ja sam stosowałem tę afirmatywną metodę, kiedy mojej siostrze w pewnym angielskim szpitalu operowano pęcherzyk żółciowy. Badania kliniczne i rentgenologiczne wskazywały na pilną potrzebę takiego zabiegu. Prosiła, żebym za nią się modlił. Geograficznie biorąc, dzieliło nas dziesięć tysięcy kilometrów - dla zasady umysłu nie istnieje jednak czas ani przestrzeń. Nieskończony, powszechny umysł jest obecny w każdym miejscu i w każdym czasie.

Unikałem starannie myśli o chorobie siostry i w ogóle o jej fizycznej postaci. Wygłaszałem pozytywne twierdzenie: "Oto modlitwa za moją siostrę Katarzynę . Siostra jest całkiem odprężona , w zgodzie z sobą i światem , zrównoważona, spokojna i pogodna. Uzdrowicielska mądrość jej podświadomości, która stworzyła jej ciało, przemienia w tej chwili każdą komórkę, każdy nerw, każdą tkankę, każdy mięsień i każdą kość, układa wszystkie atomy ciała zgodnie z doskonałym wzorcem, jaki przechowuje. Coś niespostrzeżenie wypiera z jej podświadomości wszelkie uprzedzenia, a zasada życia tchnie w jej ciało witalność, pełnię i piękno. Całą istotą otwiera się przed uzdrowicielską mocą, która przepłynie przez jej całe ciał, darząc ją na nowo zdrowiem, harmonią i spokojem. Miłość i spokój gaszą teraz wszelkie szkodliwe myśli i wyobrażenia. Tak dzieje się i nie inaczej."

Z głębokim przekonaniem powtarzałem to po kilka razy dziennie. Po dwóch tygodniach lekarze z osłupieniem stwierdzili, że siostra wyzdrowiała, co potwierdziły zdjęcia rentgenowskie.

"Twierdzić" to przecież nic innego jak uznawać, ze coś jest takie a nie inne. Jeśli zachowamy tę postawę, wtedy modlitwa zostanie wysłuchana. Myśląc, człowiek stwierdza; nawet przeczenie jest twierdzeniem. Ktoś, kto ze świadomą intencją stale powtarza swoje twierdzenie, wprawia w stan, w którym umysł przyjmuje za prawdę wszelkie poczynione stwierdzenia. Trzymaj się zatem niezachwianie prawd życia i stwierdzaj je tak długo, aż nastąpi pożądana reakcja podświadomości.

Metoda "dowodu"

Nazwa tej techniki mówi sama za siebie. Wywodzi się ona od metody stosowanej przez dr Phineasa Parkhursta Quimby'ego. Dr Quimby, prekursor uzdrowicielstwa duchowo-psychicznego, żył i praktykował około sto lat temu w Belfaście (stan Maine). Jego pamiętniki, wydane przez Horatio Dressera, ukazały się w 1921roku nakładem Corwell Company w Nowym Yorku. Książka ta zawiera też relacje o ciekawych sukcesach uzdrowicielskich Quimby'ego, uważanego za uzdrowiciela leczącego modlitwą. Dokonywał on wielu uzdrowień opisywanych w Biblii jako cudowne. Metoda dowodu polega, według Quiby'ego, na tym, aby logicznie dowieść samemu sobie i pacjentowi, że choroba jest wyłącznie skutkiem jego niezrozumienia wiary, bezzasadnych obaw oraz negatywnych myśli i wyobrażeń. Tyle ktoś, kto sam zrozumie rzeczywiste zależności, zdoła przekonać pacjenta, że jego dolegliwości to jedynie fizyczny przejaw destruktywnych nawyków myślowych, że przybierają one postać choroby, ponieważ pacjent niesłusznie uwierzył w jej zewnętrzne przyczyny, że łatwo położyć jej kres przez odpowiednią zmianę postawy.

A zatem objaśniamy choremu, że wystarczy, by zmienił postawę umysłu, a ozdrowieje; że to podświadomość stworzyła ciało i wszystkie jego narządy. A kto wie o swoim dziele więcej niż jego twórca? Tłumaczy pacjentowi, że dzięki temu podświadomość sama najlepiej potrafi usunąć szkodę; że zaczyna go ona uzdrawiać, zanim jeszcze zdążymy wymówić te słowa. W ten sposób przed stołem sędziowskim umysłu wygłaszamy, niczym adwokat, mowę o tym, że choroba to jedynie cień chorobliwego świata wyobrażeń. Trzeba ukuć jak najspójniejszy łańcuch dowodów na istnienie tej wewnętrznej uzdrowicielskiej siły, która stworzywszy wszelkie narządy, zna doskonały wzorzec każdej komórki, każdego nerwu i każdej tkanki. Twoja wiara i zdolność wczuwania się oczyszcza pacjenta z zarzutu, jakim jest jego dolegliwość. Twoje dowody są przytłaczające; ponieważ zaś istnieje tylko jeden, wspólny ludziom powszechny umysł, twoja pewność przeniesie się na chorego, działając na niego ozdrowieńczo. Taka metoda uzdrowicielska odpowiada w głównym zarysie terapii, jaką w latach 1849-1869 stosował dr Quimby.

Metoda "absolutna"

Tę formę terapii modlitwą stosuje ze znakomitym skutkiem wielu ludzi na całym świecie. Terapeuta wypowiada nazwisko pacjenta i oddaje się rozważeniu o Bogu. Roztacza przed sobą, na przykład, taką wizję: " Bóg jest źródłem wszelkiej szczęśliwości, jest nieskończoną miłością, zrozumieniem, wszechmocą, mądrością, doskonałą harmonią, Bóg jest doskonałością!" Moc owych cichych medytacji podnosi jego świadomość na wyższy poziom, przestawia umysł na inną "długość fal". Czuje, jak miłość Boża gasi w umyśle i ciele pacjenta wszystko, co z nią sprzeczne, jak pierzcha wszystko, co złe i negatywne, jak nikną dolegliwości i troski.

Tę absolutną metodę modlitwy porównać można z terapią ultradźwiękami, jaką demonstrował mi niedawno pewien słynny lekarz z Los Angeles. Ma on aparat wytwarzający niezwykłe szybkie drgania, których fale skierować można na odpowiednią część ciała . Owe ponaddźwiękowe fale stosował ze znakomitym skutkiem do rozpuszczania artretycznych złogów wapiennych i usuwania innych stanów bólowych.

Im wyższy jest poziom świadomości, na jaką dźwignie nas rozważanie o Bogu, tym częstsze i mocniejsze są fale duchowe płynącego z nas zdrowia, harmonii i spokoju. Ten rodzaj terapii modlitwą prowadził do niezwykłych uzdrowień.

Kaleka kobieta znów chodzi.

Dr Phineas Parkhurst Quimby, o którym już mówiliśmy w tym rozdziale, stosował metodę absolutną zwłaszcza w ostatnich latach działalności. Był on rzeczywistym twórcą medycyny psychosomatycznej i pierwszym psychoanalitykiem. Umiał niczym jasnowidz rozpoznawać u pacjentów przyczyny chorób, bólów i dolegliwości.

Poniższą skrótową relację o uzdrowieniu pewnej kalekiej kobiety zaczerpnęliśmy ze wspomnień dr Quimby.

Wezwano go do domu pewnej sparaliżowanej i obłożnie chorej staruszki. Uznał jej chorobę za skutek bardzo ciasno pojętej wiary, która zauroczywszy jej ciało, nie pozwalała kobiecie wstawać ani chodzić. Żyła ona w ustawicznym strachu niewiedzy. Popadła w lęki na skutek zbyt dosłownych interpretacji Biblii. "Umysł i Boża potęga", powiada dr Quimby, "próbowały rozerwać te kajdany, odwalić kamień z grobu i zmartwychwstać". Każde miejsce w Biblii, które jej ktoś objaśniał, stawało się dla nie źródłem głębokich zmartwień zamiast być płodnym ziarnem. A jednak głodna była życia. Dr Quimby postawił diagnozę, że jest to zamroczenie umysłu, w którym stany podniecenia i lęku wynikały z trudności zrozumienia jakiegoś miejsca w Biblii. Ów stan ducha przejawiał się fizycznie uczuciem ciężkości i ospałości, które nasiliło się aż po paraliż.

Zrozumiawszy to, dr Quimby zapytał chorą, co jej zdaniem oznacza miejsce: "Jeszcze krótki czas jestem z wami, a potem pójdę do Tego, który Mnie posłał. Będziecie mnie szukać, a nie znajdziecie, a tam , gdzie Ja będę potem, wy wejść nie możecie." (J 7,33-34) Odpowiedziała, że miejsce to opowiada o wniebowstąpieniu Chrystusa. Wtedy dr Quimby podał jej bardzo osobistą i trafną w danej sytuacji własną interpretacje. Wyjaśnił, że "Jeszcze krótki czas jestem z tobą" oznacza ten czas, który on poświęca badaniu przyczyn jej choroby i jej uczuć - innymi słowy, że współczując z nią, nie może jednak dłużej trwać w tym stanie. Następnym krokiem będzie pójście "do Tego, który go posłał", co oznacza drzemiącą we wszystkich ludziach twórczą moc Bożą.

Zarazem dr Quimby wyobraził sobie boski ideał, czyli działającą w chorej witalność, harmonię, mądrość i moc Bożą. Powiedział kobiecie: "Tam, dokąd idę, pani pójść nie może; panią przykuwa do łóżka własna wiara, a ja jestem zdrowy". Modlitwy i te słowa wyzwoliły w staruszce natychmiastową reakcję fizyczną, a równie dramatyczna przemiana nastąpiła w jej umyśle podniosła się i poszła bez kul.

Dr Quimby nazwał to jednym za swoich najciekawszych sukcesów uzdrowicielskich. Prawda stała się dla tej kobiety zmartwychwstaniem - jak gdyby biblijnym aniołem, który odsunął ciężar strachu, niewiedzy i przesądów z grobu, w jakim żyła. To dlatego dr Quimby mówił jej o zmartwychwstaniu Chrystusa, wiążąc to wydarzenie z jej zdrowiem.

Metoda "postanowień"

Siła słowa od twojej wiary. Wystarczy zatem, żebyśmy uświadomili sobie że moc, która kieruje światem działa dla nas i nadaje wagę naszym słowom. Myśl o tym przysporzy nam ufności i pewności siebie. Chodzi przecież o to, żeby połączyć własną moc z mocą Bożą - dlatego wszelaka duchowa przemoc jest nieporozumieniem.

Pewna młoda dziewczyna zastosowała metodę postanowień wobec młodego człowieka, który stale się jej naprzykrzał prośbami o randkę i przychodził po nią do biura. W żaden sposób nie mogła się go pozbyć. Pewnego dnia sformułowała więc następujące postanowienie: "Daję mu swobodę i powierzam go boskiej opiece. Jestem wolna i on jest wolny. Moje słowa znajdują oddźwięk, powszechna mądrość wykona moje postanowienie. Tak jest nie inaczej." Mówiła mi że więcej się nie odezwał.

STRESZCZENIE:

  1. Zostań architektem własnego umysłu, by używając sprawdzonych technik zbudować lepsze i szlachetniejsze życie.
  2. Twoje pragnienie jest modlitwą. Wyobraź sobie w plastyczny sposób, że ono już się urzeczywistniło - a modlitwa będzie wysłuchana.
  3. Wyraź życzenia, byś doszedł do celu z niezawodną pomocą nauki o umyśle.
  4. Ze scen, jakie wypróbowałeś w umyśle, zbuduj życie promieniejące zdrowiem, powodzeniem i pomyślnością.
  5. Prowadź eksperymenty naukowe, aż sam sobie dostarczysz dowodu, że powszechna mądrość, podświadomości zawsze reaguje bezpośrednio na twoje świadome myślenie.
  6. W niezmąconym oczekiwaniu na spełnienie pragnień niech przepełnia cię szczęście i radość. Każde wyobrażenie w twoim umyśle stanowi tworzywo twoich pragnień i dowodzi istnienia rzeczy niewidzialnych.
  7. Jedno wyobrażenie jest więcej warte niż tysiąc słów. Twoja podświadomość urzeczywistni każdy obraz, który z wiarą urzeczywistni się w umyśle.
  8. W modlitwie unikaj gwałtownych wysiłków umysłu i nie próbuj niczego wymuszać. Wprawiaj się w półsen i kołysz się do snu pewnością, że twoja modlitwa zostanie wysłuchana.
  9. Pamiętaj, że serce przepełnione wdzięcznością otwiera się na dobrodziejstwa wszechświata.
  10. "Twierdzić" to uznawać, że coś jest takie a nie inne. Obstawaj przy tym, choćby przeczyły temu pozory - a doczekasz wysłuchania twoich modlitw.
  11. Wytwarzaj fale harmonii, zdrowia i spokoju, medytując o miłości i chwale Bożej.
  12. Zdarzy się to, co postanowisz i uznasz za słuszne. Wybierz zatem harmonię, zdrowie, spokój, pomyślność i dostatek.